Szybka Kolej Miejska w Warszawie

W trosce o osoby mające trudności w obsłudze strony przygotowaliśmy kilka ułatwień.
W każdej chwili możesz wywołać okno z opcjami za pomocą skrótów.

  • Internet Explorer, Chrome oraz Safari - kombinacja klawiszy Alt + litera c.
  • Firefox - kombinacja klawiszy Alt + Shift + litera c

Możesz również powiększać lub pominiejszać stronę, jeśli czcionka jest dla ciebie zbyt mała.

  • Aby powiększyć widok strony oraz litery skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku + .
  • Aby zmniejszyć widok strony skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz znaku - .
  • Aby przywrócić stronę do oryginalnych rozmiarów skorzystaj z kombinacji klawiszy Ctrl oraz cyfry 0.

Możesz również zmienić kontrast strony. Skorzystaj z przycisków poniżej.



Możesz przełączyć się na tekstową wersję strony.

You are here > Home > A. Wasiutyński > „Jestem w znacznej mierze tym, czym było dzieciństwo moje"

« back

A. Wasiutyński  /   18 marca 2015
Author  /  administrator

„Jestem w znacznej mierze tym, czym było dzieciństwo moje"

Wstęp do pamiętników A. Wasiutyńskiego

„Jestem w znacznej mierze tym, czym było dzieciństwo moje"

Na zdjęciu fragment księgozbioru A. Wasiutyńskiego.


Aleksander Wasiutyński zasiadał do układania wspomnień z niejaką obawą. Oto co napisał w szerokim wstępie pamiętników (zachowany został układ, ortografia i interpunkcja). :

„ Od spisania wspomnień mojego dzieciństwa długi czas wstrzymywała mnie obawa, że tego zrobić nie potrafię.

Sztuka pisania w dzisiejszych czasach niedościgła jest dla profanów. Wymagania formy rozwinęły się i zaszły tak daleko, że tym co tej sztuce specjalnie się nie poświęcili – ręce opadają.

Grafomanji tak dziś rozpowszechnionej niecierpię – i powiększać ten legjon byłoby mi wstrętnem.

U schyłku życia – kiedy ciało i dusza niedomagają – trudno przygotowanie pisarskie zaczynać od początku.

Z drugiej strony wspomnienia z biegiem lat – zamiast oddalić się i zblednąć – nabierają siły i wyrazu: jakgdyby linja życia zakreśliwszy ogromne koło , powracała do swego punktu wyjścia.

W ciągu tej długiej wędrówki nie było czasu na refleksję, - wir życia porywał i zagłuszał budzące się niekiedy tęsknoty i zadumy.
Ale teraz nadchodzi dobroczynna cisza. W tej ciszy wyrabia się świadomość, że to najwcześniejsze dzieciństwo wycisnęło niezatarte piętno na duszy.

Jestem w znacznej mierze tym, czym było dzieciństwo moje.

Ale jest i inny powód pisania tych wspomnień, powód mniej subiektywny. Wspomnienia te sięgają okresu z przed lat siedemdziesięciu. To szmat czasu duży. Il y a de l histoire – powiedziałby francuz.

Ileż się od tego czasu zmieniło ? Możnaby powiedzieć: zmieniło się wszystko - gdyby nie trzon potężny a niezmienny – przyroda – i drugi potężniejszy jeszcze – mowa ojczysta i trzeci niewzruszony – wiara.

Lata które chcę opisać, lata zeszłego wieku osiemdziesiąte – to czas największej u nas martwoty dziejowej. Naród zgnębiony represjami obcego, znienawidzonego rządu – wszystkie siły zywotne skupił w rozpamiętywaniu.

Jeszcze nie przygasły zgliszcza , jeszcze nie rozwiały się dymy nad popiołami powstania. Ręce i nogi skrępowane, usta zamknięte. Praca jedna pozostała, w praca w rodzinie, we wsi, w ziemi – praca cicha, często podziemna, kryjąca się i ukryta – sto razy karana przez gnębicieli i sto razy powstająca na nowo.

A więc drugi powód pisania tych wspomnień: tło społeczne.

I tu występują naraz przed oczyma pamięci mojej dwie cudne postacie: mężczyzna w sile wieku – poważny i skupiony – uzbrojony w wszechstronne wykształcenie i fachową wiedzę rolniczą , miłujący nadewszystko ład i porządek – gospodarz pracowity i niestrudzony , wychowawca dzieci swych i ludu utalentowany – i

Kobieta – matka

Ach! – mimowoli westchnienie wyrywa się z piersi! Nie staje słów na jej scharakteryzowanie.

Matka – słodycz – a ileż siły, dobroć a jakaż stanowczość – bystrość umysłu i jego głębia – krytycyzm obok wyrozumiałości , niewzruszone zasady obok myśli otwartej na najrozleglejsze horyzonty – i poświęcenie bez granic.

Gdyby nie ci dwoje – nie byłoby w moich wspomnieniach tła społecznego – oni to spajali mnie nierozerwalnie z ludźmi otoczenia – jak przyroda spajała mnie z ukochaną ziemią – oni słowem i przykładem uczyli, że bliźni mały czy prosty – to bracia , to bliscy , to jedna wielka rodzina. I oto powód trzeci pisania tych wspomnień: utrwalić te dwie postaci w pamięci wnuków i prawnuków w dwojakim celu: spłacenia długu wdzięczności i pozostawienia nauki przyszłemu pokoleniu.(…)